No i skończyło się rumakowanie … wczoraj boleśnie się
przekonałam, że faktycznie przez ostatnie
tygodnie ciąży trzeba na siebie bardzo uważać. Do tej pory brzuszek nie bardzo
przeszkadzał, nadal można było praktycznie żyć bez większych zmian; ćwiczenia,
wysoki obcas, ubrania sprzed ciąży, spacery , sprzątanie itp. …
Ale to już 37 tc i lustro nie kłamie – jestem coraz większa !!! Już mam trudności z wciągnięciem bioder pod siebie i „pozycja królowej” coraz częściej się pojawia, czyli brzuch do przodu, biodra do tyłu i pełna lordoza, brrrrr … koszmar dla kręgosłupa, postawy, sylwetki, estetyki poruszania się ...
No i niestety „nie do końca mądra Magda” wczoraj uparła się,
aby do Szkoły Rodzenia na zajęcia iść jak zwykle na wysokim obcasie. I to
zamiast wybrać jakieś normalne buty na szpileczce trafiło na wysoką platformę …
Wszystko było dobrze na płaskim, równym i bezpiecznym terenie. Ale przecież
powszechnie wiadomo, że polskie chodniki to wszystko inne niż płaskie, równe i
bezpieczne powierzchnie. Czasami mam wrażenie, że na górskich szlakach jest
bezpieczniej niż na chodniku w mieście ;)
No i stało się to czego się obawiałam, chwila nieuwagi,
jakaś nierówność, ktoś zagadał i już leżałam na ziemi … Prawa kostka lekko
zwichnięta, lewe kolano i piszczel mocno obdrapana, ale brzuszek i maluszek
nawet nie zauważyli zdarzenia …
Po powstaniu z chodnika pierwsze kroki skierowałam do …
sklepu z butami i nabyłam śliczna parę balerinek, całkiem ładnie pasującą do
użytkowanej sukienki. Kurcze, pierwszy raz mam na sobie sukienkę i buty na
płaskim !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Myślałam, że tego nie dożyję, a jednak … i nawet
mi się podobało … „tylko krowa nie zmienia poglądów”.
Zresztą muszę się przyzwyczajać do płaskiego, ciąża to pikuś
– po porodzie z dzieckiem na ręku, w chuście czy nosidełku to już na pewno na
wysokim nie pobiegam. Teraz maluch jest mocno chroniony przez macice, wody
płodowe i parę innych rzeczy, ale później to już maleństwo będzie zależne tylko
od mojej sprawności fizycznej (i umysłowej).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz